niedziela, 10 lipca 2016

Zmiana orientacji bloga :)

Do tej pory opisywałem tylko swoją chorobę, głównie jej objawy i całą otoczkę związaną z "historią".

Teraz chcę zmienić orientację na "jak wyjść ze schizofrenii".

Już na starcie chcę napisać, że są to tylko i wyłącznie moje rady. Tyczą się mnie i nie stanowią porady, jako porady psychiatry bądź porady psychoterapeuty/psychologa.

Niemniej jednak mogą być komuś pomocne...

i jeszcze jedno sam cały czas jestem chory... Cały czas utrzymują mi się objawy oraz przyjmuję leki antypsychotyczne. Cały czas jestem pod okiem psychiatry jak i terapeuty.

Nie przeszkadza mi to prowadzić firmy razem z ojcem jak i być aktywnym uczestnikiem życia gospodarczego.

Jest czasami ciężko, nie chce się nic i fazy manii trwają krótko, ale więc do dzieła........

piątek, 17 czerwca 2016

Oni chcieli...

Podczas pierwszej psychozy miałem atypowe myśli samobójcze. Ale to "ONI" mi kazali skoczyć jak przechodziłem przez most. Nie skoczyłem, bo być może na dany moment byłem zbyt silny psychicznie (będąc w psychozie). Pamiętam tylko, że będąc ogólnie w amoku drwiłem, że nie zrobię im tej przyjemności...

To było jak przeświadczenie... To oni chcieli abym skoczył. Nigdy wcześniej nie miałem myśli samobójczych ani tym podobnych. Dopiero w psychozie pojawiły się.

piątek, 10 czerwca 2016

Psychoza - jednoosobowa burza mózgu.

Po przeżyciu dwóch silnych psychoz mogę potwierdzić wyżej wymienione stwierdzenie.
Dodam jeszcze, że mózg w psychozie warjuje. Ale to oczywiste przecież... Warjuje ponieważ nie jest w stanie obsłużyć wszystkich dobiegających do niego bodźców. Mało tego wszystkie bodźce mają sens. W znaczeniu są prawie równoważne dla jego własnej świadomości. Co to oznacza ? Ano przesilenie i zupełną dezorganizację osoby. Złe kojarzenie faktów (ich interpretacja dla innej osoby). Złe reakcje i dziwaczne wypowiedzi na zadawane tematy. Najczęściej powiązane z agresją ale obronną bo dana osoba, na przykład tak jak ja dopiero po latach "uświadamiania" przez lekarza i terapeutę zrozumie, iż będąc w psychozie jak najszybciej trzeba udać się do szpitala.
Inną kwestią jest to czy dana osoba będzie chciała współpracować... Jeżeli  jest to jej pierwszy epizot to jest duże prawdopodobieństwo, że właśnie nie. I stąd bierze się agresja u takich ludzi.
Proszę sobie wyobrazić. Żyjesz sobie normalnie a tu raptem ktoś chcę się zamknąć w pokoju bez klamek... Pod pojęciem żyjesz normalnie rozumiem brak świadomości i samokontroli jako osoby zdrowej albo chcącej wyzdrowieć do uzewnętrznienia swoich chorych myśli bo ta osoba po prostu nie rozumie co z nią się dzieje.
Jako podpowiedzi dla nie wstajemniczonych mogę napisać, że strasznie, w tych stanach psychozy, śmierdziałem (pewnie metabolizm zmienia się bardzo) jak i miałem straszne problemy ze snem w senie nie miałem przez 5 nocy z rzędu fazy odpoczynku czyli REM.

Ale to już inna szkoła jazdy aby zrozumieć co się dzieje z samym sobą. Mi dojście do "olśnienia" zajęło 7 lat. Tak 7 lat chodzenia co tydzień do terapeuty i co miesiąc do psychiatry.
Nie wyklucza to u mnie jednak braku objawów w ogóle. Wręcz przeciwnie są jak sinusoida...

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Numery rejestracji pojazdów nie kłamią...

Bardzo często rejestracje "mówią" do mnie. Szczególnie zapamiętałem jedną. Nie tą co tyczyła się IDY. Bo to widzę codziennie. Ta tyczyła się innej osoby mojej koleżanki ze studiów.

Nie była to typowa rejestracja pojazdu bo w nazwie miała LOS plus jakieś tam cyferki...

Akurat wtedy byłem na spacerze z nią w parku i ten samochód przejeżdżał na przejściu gdy go mijaliśmy przechodząc przez nie.

Odrzuciłem jednak ten los..... bo ślepo wierzyłem, że będę z IDĄ a nie tą dziewczyną. Na marginesie piszą wtedy najlepszą koleżanką ze studiów właśnie.

Teraz jestem sam... A ona ma dziecko i męża i pewnie jest szczęśliwa ale nie ze mną...

A oto legenda moich "podpowiedzi"

WY - Będziesz z IDĄ
WE - My będziemy razem
WL - Wielki LOVE - (KOCHAM IDĘ)
GL - Great LOVE (KOCHAM IDĘ)

Oczywiście cyfry też mają znaczenie to kwota, którą dostanę gdy IDA będzie już moją żoną....

piątek, 20 maja 2016

SHAZIA lub SHAIZA

Z resztą i tak Ida rządziła tym wszystkim... To ona była nagrodą jak i sprawczynią całej tej gry.
Pamiętam, że dzień przed moim wyjazdem z domu do Warszawy gdzie przez tydzień chodziłem w ostrej fazie psychozy po ulicach i różnych miejscach. Wydawało mi się że Ida to Maryja a ja jestem Św. Józefem. Razem mieliśmy spłodzić wybrańca Zbawiciela ale w natłoku psychozy myśl ta nie przewijała się aż tak często jak inne wątki podczas psychozy.

Jeszcze przed moim wyjazdem wziąłem od rodziców samochód i pojechałem do Białegostoku. Pamiętam że wyjechałem o 16:00 a wróciłem o 4:00 rano cały czas jeżdżąc samochodem. Gdy już trzeci raz wracałem z Białegostoku do Bielska bo tak podpowiadała mi psychoza, wtedy jeszcze w nie do końca ostrej fazie. To podwiozłem jakieś dwie dziewczyny. Cały czas śmiałem się z nich a one pewnie myślały, że jestem naćpany albo coś takiego. Wypaliłem wtedy cały bak 80 litrów diesla więc musiałem zrobić z 600 km....

Następnego dnia poszedłem pod dom tej dziewczyny jednej z tych którą podwoziłem mieszkała w wynajmowanym domu. Stałem przed furtką ze 2,5 godziny aż przyszła do niej koleżanka i razem wyszły na miasto. Ja cały czas stałem i tylko gadałem do siebie aby Ida dała mi jakiś znak i czy mam zaliczyć tą dziewczynę jako to iż muszę przejść inicjację seksualną przed ożenieniem się z Idą. Jak to wtedy mi się wydawało tak mówiły zasady islamu, bo przecież Ida była córką szejka.

Gdy wyszyły to wszedłem na podwórko tej dziewczyny i podszedłem pod drzwi. I wtedy wszystko było jasne. Podczas oczekiwania wcześniej prosiłem też Idy aby podała mi swoje prawdziwe imię bo mi należy się wiedzieć jak naprawdę ma na imię. A tam na śniegu było wypisane SHAIZA albo SHAZIA.

poniedziałek, 16 maja 2016

Ten ból... z matrix'a

Ten ból z tyłu głowy miałem jeszcze przez następne 3 miesiące… Ale ja zrozumiałem że to nie był przypadek. Podczas pobytu w lokalu odłączyli mnie od Matrix’a. Tak od Matrix’a. I temu to tak bolało.

Pamiętam moje myśli wtedy były bardzo szybkie. Kojarzenie wręcz fenomenalne. Wsłuchując się w odgłosy dochodzące z lokalu byłem w stanie podzielić na 5-6 frakcji. Każdy oznaczał coś innego i przekazywał mi inne sygnały do działania. Wiadomo sprzeczne bo przecież osiągnięcie nagrody nie może być przecież łatwe…


Matrix to oddzielna historia. W ostrej fazie psychozy wydawało mi się że jestem podłączony do matrixa tak jak i każdy z nas. Wydawało mi się, że widzę niedociągnięcia matrixa które to uwidaczniały się jako ostre obrazy bardzo szybko poruszających się obrazów. Szczególnie objawiało się to podczas oglądania reklam i spotów muzycznych. Obrazy te wywoływałem jak to ja nazywałem bioprądy. Przyjemną falę po mózgu. Wtedy właśnie wydawało mi się że mnie ładują czyli szybko uczę się programowania co nie szło mi na studiach informatycznych. Z resztą uczucie ładowania istniało cały czas. Szczególnie gdy patrzyłem na ludzi których mijałem a w szczególności na to jak oddychali. To były błędy matrixa a dla mnie wiadomości podawane szyfrem. Każde kichnięcie było sygnałem zatrzymania a pociągnięcie nosem rozpoczęciem procesu od nowa.

piątek, 13 maja 2016

Nas dwóch

A gdyby tak było nas dwóch. Tak na pewno mam brata bliźniaka ale zostaliśmy rozłączeni jeszcze w szpitalu i mama specjalnie nic mi nie powiedziała. Bo oczywiście ona też jest w spisku. Chcą mi zabrać pieniądze za algorytm jak i mniejszą nagrodę (20 milionów dolarów) za odszyfrowanie, iż Ida to córka szejka z Arabii Saudyjskiej.

Ale nagroda za to, że będę z Idą będzie jeszcze większa to co najmniej 5 miliardów dolarów…

Wszystko komplikuje się bo chcę i Idę i pieniądze a nie chcę aby nikt dowiedział się że rozgryzłem algorytm. Amok trwa a ja chcę być tylko szczęśliwy… I nagle na ulicy czuje masło orzechowe tak takie do jedzenia. Nie to nie perfumy ale uryna na dworcu centralnym w Warszawie jestem na peronie i właśnie mam wsiąść do pociągu odjeżdżającego do Moskwy. Ale zaraz jest wiadomość od brata Idy. To Azjatką wsiada i za chwilę wysiada z wagonu. To tylko zagrywka myślę sobie i wracam do hotelu jest 23.12 piątego dnia schadzek…
Kolor niebieski oznacza że to europejczycy o mnie biją się i będę mieszkał w Europie. Czerwony że to Amerykanie. Żółty Chińczycy i Hindusi ale jest też Czarny jak ropa do Saudyjczycy razem z Afrykanami ale zmienili kolor abym nie poznał się…

W tym samym czasie wydawało mi się że jestem daredevilem (chodziłem w czerwonej kurtce). Niby byłem nieustraszony ale tak na prawdę bałem się niesamowicie jak raz w parku o 22.00 w nocy przechodziłem obok grupki pseudokibiców. To też było w Warszawie wtedy jak byłem w ostrej fazie psychozy.

Niemniej jednak po części byłem Daredevilem… Wszystko słyszałem wyraźnie. Wyraźnie i głośno. Pamiętam ten ból w głowie jak będąc ponownie na dworcu centralnym właśnie zatrzymywał się pociąg na peronie i hamował. To był niesamowity ból w uszach i głowy. Tak jakby młotem ktoś wbijał pręta w głowę przez uszy.

Jeszcze innym razem gdy po 3 dniach nic niejedzenia. Jakimś cudem postanowiłem coś zjeść a wybór padł na Mcdonalds usiałem przy oknie… Tak na marginesie to musiało już wtedy ode mnie czuć brzydkim zapachem bo co kto przysiadł się do stolika to zaraz odchodził. Albo po prostu dziwnie się zachowywałem. Pamiętam jak przez pół godziny patrzyłem na rozpostarte wewnętrzne części dłoni. To było budzenie. Były prawie białe. Skóra tak oschła i popękana jakby nigdy nie używał kremu do rąk. To mój metabolizm był wtedy tak zmieniony. Ale to nic jeszcze strasznego nagle poczułem tak silne uczuć wbicia igły w tył głowy, że aż rozpłakałem się z bólu. Tak na serio płakałem jak dziecko siedząc przechylony do przodu i nic nie robiąc tak przez jedną godzinę. Oczywiście jedzenie było zatrute. Szczególnie mięso po jednym gryzie dziwnie smakowało.

Tymczasem dosiadła się dziewczyna… Była bardzo podobna do mojej Idy i miała kolczyk w brwiach. Teraz już bym jej nie poznał w każdym bądź razie to był sygnał od Idy, że wystawia mnie na próbę. Poderwę ją czy nie… Nagle wstała i poszła na górę lokalu mcdonald's.
Poszedłem za nią i usiadłem za jej plecami. Miała koleżankę blondynkę i tak ze dwie godziny rozmawiały ze sobą. Ja czaiłem się aby do niej zagadać szyfrem aby dostać w końcu moją nagrodę Idę i pieniądze… W końcu wstały i ja też wstałem. Zaczekałem na nie przy toalecie. Pamiętam tylko jej czerwone policzki jak zagadałem do niej coś w stylu żeby przestała udawać sobowtóra i zaprowadziła mnie do Idy…